Kolejną dużą inwestycją we Władysławowie, o której warto mówić, jest budowa nowego węzła przesiadkowego. Co znajdzie się w jego składzie? Jakie cele miasto chce osiągnąć dzięki tej realizacji? Jakie wyzwania stoją przed Władysławowem w związku z tą inwestycją – i czy to wszystko, czy dopiero początek większych zmian?
Władysławowo w newralgicznym punkcie komunikacyjnym Nordy
Władysławowo znajduje się w kluczowym punkcie komunikacyjnym regionu Nordy. Nasze miasto jest obowiązkowym przystankiem dla wszystkich, którzy zmierzają w kierunku miejscowości położonych na końcu Polski – na Półwyspie Helskim. Większość podróżnych z Trójmiasta do Jastrzębiej Góry, Tupadeł czy Chłapowa również korzysta z naszych dróg.
„Zatłoczone” to określenie zdecydowanie zbyt łagodne. Latem mamy do czynienia z prawdziwym paraliżem komunikacyjnym. Problem ten ciągnie się od lat. Poprzednie władze miasta albo nie chciały dostrzec skali wyzwania, albo były wobec niego całkowicie bezsilne.
Problem nie tylko na drogach – dramat na torach
Ale korki drogowe to nie jedyne wyzwanie. Od lat mieszkańcy Władysławowa borykają się również z problemami w komunikacji kolejowej. Rozkład jazdy jest niewystarczający – w niektórych godzinach przerwy między kolejnymi pociągami sięgają ponad trzech godzin. Ostatni pociąg do Władysławowa odjeżdża tak wcześnie, że po wieczornym spotkaniu w Trójmieście jedyną alternatywą pozostaje powrót taksówką albo prośba o pomoc rodziny i znajomych.
Do tego dochodzi niewystarczający tabor kolejowy. Jeden lub dwa autobusy szynowe, które kursują na linii, są w stanie pomieścić znacznie mniej pasażerów, niż wynika z realnych potrzeb. Sceny, w których podróżnych dosłownie „upycha się” przy drzwiach, by zmieścili się do środka, stały się codziennością.
Latem sytuacja staje się jeszcze bardziej dramatyczna – fala turystów potęguje problem, a pasażerowie mdleją w przepełnionych wagonach, mimo że w sezonie zwiększana jest częstotliwość kursów oraz długość składów.
Modernizacja linii kolejowej – sukces czy porażka?
Warto przypomnieć, że linia kolejowa była niedawno modernizowana. Wyremontowano torowiska, odświeżono dworce, a perony przestały pachnieć PRL-em. Niestety, modernizacja przyniosła też liczne problemy: w wielu miejscowościach zlikwidowano kasy biletowe, część dworców wciąż nie ma zamkniętych poczekalni, a zejścia z peronów bywają nieprzemyślane i niedostosowane do osób z niepełnosprawnościami.
Największą bolączką jest jednak brak punktualności. Ilość kursów jest zbyt mała, rozkład jazdy nierzadko okazuje się fikcją, a opóźnienia to norma. Powiedzieć, że ten środek transportu nie daje poczucia niezawodności, to za mało. Dla wielu mieszkańców podróżowanie koleją stało się wręcz loterią.
Nie dziwi więc fakt, że spora część osób decyduje się dojeżdżać samochodem do pierwszego węzła przesiadkowego w Redzie, gdzie mogą przesiąść się na SKM-kę – kursującą punktualnie, często i przewidywalnie. Dla wielu przejście na trójmiejską SKM-kę jest jak przekroczenie niewidzialnej granicy do innego świata, w którym problemy komunikacyjne nagle przestają istnieć.
Ostatnie lata – cykl zmian w mieście
Czy burmistrz Roman Kużel zostanie dobrze zapamiętany po zakończeniu swojej kadencji? Ma na to spore szanse. W ostatnich latach udało się rozpocząć realny cykl zmian w zakresie infrastruktury drogowej i komunikacyjnej.
W mieście powstały dwa nowe ronda – jedno w zachodniej części Władysławowa, na drodze do Łebcza, z niemal ukończoną infrastrukturą rowerową, oraz drugie, budzące znacznie więcej emocji, w pobliżu dworca kolejowego. To drugie miało usprawnić ruch, jednak wielu mieszkańców uważa, że jego realizacja przyniosła więcej problemów niż korzyści. Pojawiają się głosy, że gdyby równocześnie powstał tunel pod torami, zlokalizowany obok ronda i przed dworcem, inwestycja mogłaby spotkać się z dużo większą akceptacją lokalnej społeczności.
Tory kolejowe, które dzielą Władysławowo na dwie części to ogromny problem i wyzwanie. Długotrwałe zamknięcie rogatek całkowicie paraliżuje ruch w mieście. Niestety, na razie w tej sprawie jednak brak dobrych wiadomości.
Część ulic została wyremontowana, padło też wiele obietnic dotyczących kolejnych inwestycji. Mieszkańcy wielokrotnie sygnalizowali również konieczność instalacji świateł na przejściach dla pieszych w newralgicznych miejscach. To ogromny problem naszej miejscowości – nieprzerwana fala pieszych zatrzymuje ruch samochodowy i powoduje paraliż komunikacyjny w całym mieście, zwłaszcza po wejściu w życie nowych przepisów, według których pieszy ma pierwszeństwo jeszcze przed wejściem na pasy.
Burmistrz przyznał, że konieczność wprowadzenia świateł jest oczywista. W tym zakresie padły już pierwsze deklaracje i mieszkańcy liczą na szybkie działania.
Nowy promyk nadziei – węzeł przesiadkowy
Niedawno pojawiła się jednak nowa nadzieja. Burmistrz Roman Kużel poinformował na swoim profilu na Facebooku o rozmowie z marszałkiem województwa pomorskiego, Mieczysławem Strukiem. Jednym z tematów spotkania była modernizacja i elektryfikacja linii kolejowej Reda–Hel.
https://www.facebook.com/roman.kuzel.739/posts/2355231474916116
O ile na odcinku Władysławowo–Hel projekt spotyka się ze stanowczym sprzeciwem miłośników przyrody, o tyle nic nie stoi na przeszkodzie, by zmodernizować odcinek Reda–Władysławowo. Potrzebny jest drugi tor, nowe dworce, większe perony, więcej mijanek na stacjach i zwiększenie przepustowości linii.
Nowy węzeł przesiadkowy to pierwszy krok w tym kierunku. W planach jest przeniesienie dworca autobusowego na drugą stronę torów oraz budowa tunelu z przejściem dla pieszych, który połączy nowy węzeł ze śródmieściem.
Burmistrz, odpowiadając na komentarze mieszkańców, przyznał, że ostatnia modernizacja linii kolejowej była „niewypałem”. Wśród planów pojawia się również przystosowanie infrastruktury do obsługi nowoczesnych składów, takich jak Pendolino.
Dodatkowo burmistrz wspomniał o konieczności budowy nowego przystanku kolejowego przed Władysławowem, co mogłoby poprawić obsługę strefy przemysłowej miasta. To kluczowy kierunek zmian – Władysławowo musi zdywersyfikować swoje źródła dochodu, które obecnie w dużej mierze zależą od wahań turystyki. Kolejnym ważnym elementem jest rozbudowa przystanku Port Władysławowo, który do tej pory nie wykorzystuje swojego ogromnego potencjału. Warto zapoznać się z komentarzami pod powyższym wpisem.
Władysławowo – punkt zwrotny czy kolejne obietnice?
Jeśli wszystkie te ambitne cele uda się zrealizować, Władysławowo może stanąć przed historycznym punktem zwrotnym. Zwiększenie przepustowości dróg i linii kolejowej, rozwój portu oraz strefy przemysłowej to działania, których miasto potrzebuje od wielu lat.
Pozostaje jednak pytanie: czy tym razem skończy się tylko na wizjach i obietnicach bez pokrycia, czy wreszcie Władysławowo przestanie być „Wielką Wsią” i stanie się prawdziwym Wielkim Miastem?
Więcej szczegółów już wkrótce na wladek.info.
