Jak powszechnie już wiadomo, władze miasta przygotowały nowy plan zagospodarowania terenów położonych obok Domu Rybaka, naprzeciwko bloków – tam, gdzie jeszcze kilka lat temu działał kultowy lunapark zanim został przeniesiony w nowe miejsce. Przyjrzyjmy się bliżej tym planom.
Jakie korzyści dla mieszkańców może przynieść fakt, że 5,8 ha jednych z najatrakcyjniejszych i najdroższych działek w centrum naszego miasta zostanie przeznaczone na nową inwestycję? Czy oczekiwania społeczne znajdą w niej choć częściowe odzwierciedlenie? Czy odczujemy długofalowe korzyści, czy też będzie to przedsięwzięcie bez większej idei, ukierunkowane na szybki – i wątpliwy – zysk?
Czego oczekiwali mieszkańcy?
Oczekiwania mieszkańców były jasne i wielokrotnie wyrażane – zarówno w mediach społecznościowych, jak i podczas spotkań z burmistrzem.
Rynek i przestrzeń publiczna – pojawiał się pomysł stworzenia rynku z miejscami do odpoczynku i rekreacji. Miejsca, gdzie można się zrelaksować, zabrać dzieci na spacer, a jednocześnie uatrakcyjnić otoczenie zabytkowego ratusza i podnieść walory urbanistyczne centrum miasta.
Centrum kulturalne – inna propozycja zakładała powstanie przestrzeni dla spotkań i wydarzeń kulturalnych. Kino, atrakcje całoroczne, miejsce integracji mieszkańców i turystów.
Atrakcja turystyczna – wielu mieszkańców wskazywało też na brak parku wodnego we Władysławowie. Cetniewski basen od lat już nie jest magnesem, zwłaszcza w porównaniu z obiektami w Redzie czy Wejherowie.
Inne kreatywne pomysły – warto podkreślić, że padło mnóstwo innych propozycji. Kreatywność mieszkańców była naprawdę imponująca.
Co postanowiono?
A co ostatecznie zdecydowano? Zamiast przestrzeni publicznej czy obiektu kultury – na tym terenie ma powstać gęsta zabudowa wielopiętrowych budynków mieszkalnych, z częścią usługową na najniższym poziomie.

Czy przewidziano teren rekreacyjny na tak dużym obszarze? Tak – symboliczny fragment zabetonowanego deptaka na samym skraju, który trudno traktować inaczej niż z politowaniem.
A co z nowymi miejscami parkingowymi, tak potrzebnymi w zatłoczonym centrum? Zaplanowano je jedynie w formie płatnych miejsc w garażach podziemnych, dostępnych wyłącznie dla właścicieli mieszkań.
W dokumentach czytamy o nowym rynku, bulwarze i integracji społecznej. W praktyce – rynek to mały plac, bulwar to deptak na skraju, a integracja sprowadzona jest do gastronomii w parterach budynków.
Komu to się opłaci?
Czy mieszkańcy wyniosą z tego jakiekolwiek korzyści? Może pojawi się sklep lub usługa, która latem będzie funkcjonować poprawnie – pod warunkiem, że ktoś będzie miał powód, by się tam wybrać pieszo.
Czy rozsądne jest dalsze lokalizowanie inwestycji mieszkaniowych w samym centrum, które już teraz jest zatłoczone i trudne komunikacyjnie, zamiast koncentrować się na tańszych terenach obrzeżnych? Dobrym przykładem jest nowe osiedle mieszkalne przy radarach, gdzie inwestor na własny koszt wybudował dodatkową nitkę kanalizacji – rozwiązanie, które przyniesie długofalowe korzyści całemu miastu.
Czy te – prawdopodobnie najdroższe – mieszkania we Władysławowie przyciągną nowych mieszkańców, czy raczej inwestorów spoza miasta, którzy wykupią je w celach komercyjnych, pogłębiając presję na turystykę i windując ceny życia dla lokalnej społeczności?
Do przemyślenia
Dokumenty mówią o inspirowaniu się Domem Rybaka i stosowaniu różnych „kwartałów stylistycznych” (cegła, drewno, biel, płyty włóknocementowe). Czy nie wygląda to jak „estetyczne pudrowanie” problemu – zamiast treści (funkcji społecznych), dostajemy formę?
Plan uzasadnia zabudowę jako „integrację mieszkańców” – ale realnie nie przewiduje funkcji społecznych ani usług publicznych poza handlem i gastronomią. Czy zatem integracja bez przestrzeni publicznych nie jest po prostu fikcją?
W planie pojawia się także odniesienie do błękitno-zielonej infrastruktury i retencji wód – wspaniale, ale czy kilka nasadzeń przy bulwarze naprawdę zrównoważy tak ogromną betonową zabudowę?
Do Waszej rozwagi, Drodzy Mieszkańcy, pozostawiam pytanie: czy to rozwiązanie tak uporczywie realizowane przez władze naszej gminy rzeczywiście odpowiada na potrzeby miasta? Czy jest to pomysł trafiony, czy kolejny projekt – podobnie jak idea budowy zakładu przetwarzania śmieci – nieprzemyślany, krótkowzroczny i nastawiony na szybki zysk, który w dłuższej perspektywie może być wręcz szkodliwy dla mieszkańców Władysławowa?
Możemy to zmienić
W obwieszczeniu Burmistrz informuje o wyłożeniu do publicznego wglądu części projektu miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego – w dniach od 08 września 2025 r. do 29 września 2025 r. w siedzibie Urzędu Miejskiego we Władysławowie (III piętro, pokój 309).
Zapowiedziana została też dyskusja publiczna nad przyjętymi rozwiązaniami. Odbędzie się ona w budynku Urzędu Miejskiego we Władysławowie, w sali 103 (I piętro) w dniu 16.09.2025 r. o godzinie 14:00.
Uwagi i protesty można składać również na adres e-mail: urbanistyka@wladyslawowo.pl w nieprzekraczalnym terminie do dnia 13 października 2025 r.
Pełna treść obwieszczenia oraz dokumentów dot. omawianego MPZP jest dostępna poniżej.

One thought on “Nowy plan zagospodarowania w centrum Władysławowa – szansa czy zmarnowany potencjał?”