Ta część będzie inna niż poprzednie.
Mniej będzie rur, decyzji i metrów sześciennych.
Więcej zdjęć.
Więcej martwych zwierząt.
I przede wszystkim więcej pytań o to, co właściwie bada się, kiedy nad Zatoką po raz kolejny znajdujemy martwe ptaki.
Bo początkowo chcieliśmy opowiedzieć tę historię głównie przez pryzmat roku 2021.
Wtedy skala była ogromna.
Ale kiedy zaczęliśmy sprawdzać kolejne lata, okazało się, że 2021 nie był końcem tej historii.
Ptaki padały także później. Ptasia grypa wracała. Służby ponownie pobierały próbki.
I dzieje się to do dziś.

Zacznijmy jednak od 2021 roku
Na przełomie zimy i wiosny nad Zatoką Pucką działo się wtedy coś, czego naprawdę trudno było nie zauważyć.
Padały ptaki.
Głównie łabędzie.
Nie kilka.
Nie kilkanaście.
6 kwietnia Powiat Pucki informował o 861 zebranych martwych dzikich ptakach.
Ale to jeszcze nie był koniec.
Według oficjalnych danych Wojewódzkiego Inspektoratu Weterynarii w Gdańsku do 26 kwietnia z pobrzeża Zatoki Puckiej zebrano już 889 martwych ptaków.
I teraz liczba, która dla nas lokalnie robi szczególne wrażenie:
407 z nich pochodziło z terenu gminy Władysławowo.

Dalej było:
170 z gminy Puck,
43 z Kosakowa,
219 z Jastarni,
50 z Helu.
Razem 889.
To już nie wygląda jak kilka pechowych łabędzi po ciężkiej zimie.
To wygląda jak zjawisko, które zdecydowanie wymagało wyjaśnienia.









I tak: ptasia grypa naprawdę była
To trzeba powiedzieć bardzo wyraźnie.
W 2021 roku Państwowy Instytut Weterynaryjny potwierdził nad Zatoką obecność wysoce zjadliwej grypy ptaków H5N8.
Wśród pozytywnych wyników były między innymi próbki pobrane od łabędzi ze Swarzewa, Pucka, Władysławowa, Osłonina i Jastarni.
Czyli od razu odcinamy jedną drogę.
Nie będziemy pisać:
„ptasia grypa była wymyślona”.
Nie była.
Wirus został laboratoryjnie potwierdzony.
Kropka.
Ale kiedy zajrzeliśmy głębiej do oficjalnych wyników, pojawiło się coś jeszcze.
Bo nie wszystkie badane ptaki miały ptasią grypę
I to jest chyba jeden z najważniejszych faktów tej części.
W tym samym oficjalnym wykazie znajdujemy zarówno wyniki dodatnie, jak i ujemne.
Przykładowo:
trzy łabędzie ze Swarzewa – wynik dodatni,
ale trzy łabędzie z Chałup – wynik ujemny.
Pięć łabędzi znalezionych w Jastarni 9 lutego – wynik ujemny.
Łabędź ze Władysławowa badany 19 lutego – dodatni.
Inny łabędź ze Władysławowa badany tydzień później – ujemny.
W Jastarni również występowały zarówno wyniki ujemne, jak i późniejsze dodatnie.
Czyli rzeczywistość była bardziej skomplikowana niż:
martwy łabędź = ptasia grypa.
Jedne przebadane ptaki były zakażone.
Inne nie.
I tutaj robi się naprawdę ciekawie.

Bo 889 martwych ptaków nie oznacza 889 wykonanych badań
Wojewódzki Inspektorat Weterynarii sam wyjaśniał, że próbki pobierano od znalezionych ptaków wtedy, gdy zwłoki stanowiły odpowiedni materiał do badań.
Wiele znalezionych szczątków było już w takim stanie, że do badań laboratoryjnych się nie nadawało.
To logiczne.
Ale oznacza też, że z samego faktu wykrycia H5N8 u części ptaków nie możemy automatycznie poznać przyczyny śmierci wszystkich pozostałych setek osobników.
I dokładnie tutaj zaczyna się pytanie, które interesuje nas najbardziej.
Co z ptakami, które zostały przebadane i miały wynik ujemny?
Czy szukano dalej?
Czy wykonywano sekcje?
Czy prowadzono badania toksykologiczne?
Czy sprawdzano obecność metali ciężkich?
Czy badano stan odżywienia?
Czy analizowano inne choroby?
Czy próbowano ustalić, dlaczego ptak z wynikiem ujemnym na H5N8 nie żyje?
Bo wynik:
„to nie ptasia grypa”
nie jest jeszcze odpowiedzią na pytanie:
„więc co?”

I tu ważna rzecz: 2021 nie był jedynym takim sezonem
Można byłoby uznać:
bardzo ciężka zima,
wyjątkowy rok,
ogromna epidemia,
koniec historii.
Tyle że historia się nie skończyła.
2022: ptasia grypa pojawia się ponownie
Już zimą 2022 roku ponownie potwierdzano HPAI u dzikich ptaków w powiecie puckim. Lokalne media informowały między innymi o laboratoryjnie potwierdzonym przypadku w Chałupach, podczas gdy nad Zatoką zgłaszano kolejne martwe ptaki.
Czyli rok po największej fali temat wrócił.
2023: kilkadziesiąt martwych łabędzi między Chałupami a Kuźnicą
Pod koniec stycznia 2023 roku pomiędzy Chałupami a Kuźnicą znaleziono kilkadziesiąt martwych łabędzi oraz inne martwe ptaki wodne.
Na miejsce wezwano policję i lekarza weterynarii, a próbki skierowano do badań.
Kilka dni później sytuacja była już bardziej konkretna.
Według informacji przekazanej przez Powiatowego Lekarza Weterynarii ptasią grypę potwierdzono u 11 z 50 znalezionych padłych łabędzi. Cały powiat pucki został objęty obszarem zagrożonym.
I znowu widzimy coś bardzo podobnego:
dużo martwych ptaków,
potwierdzona ptasia grypa,
ale liczba potwierdzeń nie jest tym samym co liczba wszystkich znalezionych zwierząt.

2024: znowu martwe ptaki, znowu H5N1
Na początku lutego 2024 roku lokalne media ponownie pokazywały fotografie martwych ptaków nad Zatoką.
I wtedy Powiatowy Lekarz Weterynarii Marek Karwacki powiedział coś bardzo istotnego:
problem wysoce zjadliwej grypy ptaków w powiecie puckim pojawia się cyklicznie w sezonie jesienno-zimowym.
Podkreślał jednocześnie, że 2021 był zdecydowanie najpoważniejszym epizodem, natomiast na początku lutego 2024 obserwowano jedynie pojedyncze martwe ptaki i nie było jeszcze podstaw, by mówić o masowym wymieraniu.
Źródło: https://nadmorski24.pl/aktualnosci/62366-martwe-ptaki-nad-zatoka-czy-sa-powody-do-obaw
Czyli:
problem wraca co sezon, ale jego skala nie jest każdego roku taka sama.
Kilka tygodni później H5N1 został jednak oficjalnie potwierdzony.
21 lutego 2024 roku wirusa wykryto u dwóch martwych łabędzi znalezionych na brzegu Zatoki w Pucku.
28 lutego odnotowano następny przypadek – tym razem u łabędzia w Jastarni.
I dochodzimy do 2026 roku. Czyli do teraz
To chyba najbardziej pokazuje, że nie piszemy wyłącznie o starej historii.
W lutym 2026 roku nad Zatoką ponownie znaleziono martwe ptaki.
Do 17 lutego służby odnotowały 79 zgłoszeń dotyczących padłych ptaków.
W próbkach potwierdzono H5N1 u łabędzi i kormoranów.
Ale tutaj pojawia się bardzo interesująca liczba.
Według Powiatowego Lekarza Weterynarii:
3 wyniki były dodatnie.
9 wyników było ujemnych.
Jednocześnie lokalni eksperci wskazywali, że trudna zima, silny mróz i pokrywa lodowa utrudniały ptakom dostęp do naturalnych żerowisk, osłabiając je i zwiększając podatność na infekcje.

I jeszcze jedno.
W tej samej informacji liczbę upadków w 2026 roku porównywano z poziomem obserwowanym w latach 2023–2025.
To kolejny sygnał, że obserwacje martwych ptaków nie są wydarzeniem, które pojawiło się raz w 2021 roku i zniknęło.
Czyli właściwie „co roku”?
Tutaj warto być precyzyjnym.
Nie możemy powiedzieć:
„co roku nad Zatoką masowo ginie po kilkaset ptaków”.
Tak nie jest.
Rok 2021 był wyjątkowy pod względem skali.
Ale możemy już powiedzieć coś innego:
zjawisko znajdowania martwych ptaków oraz występowania HPAI w rejonie Zatoki Puckiej wraca regularnie, przede wszystkim w sezonach jesienno-zimowych.
Mówi o tym sam Powiatowy Lekarz Weterynarii.
Potwierdzają to również wydarzenia z kolejnych lat.
2021 – ogromna fala.
2022 – kolejne potwierdzenia.
2023 – kilkadziesiąt martwych ptaków i kolejne H5N1.
2024 – ponowne przypadki w Pucku i Jastarni.
2026 – dziesiątki zgłoszeń i kolejne pozytywne wyniki.
To już nie jest jedna fotografia z wyjątkowo złej zimy.
To jest powtarzające się zjawisko, którego skala zmienia się z roku na rok.
I właśnie dlatego argument „ptasia grypa” nie kończy dla nas tematu
Wręcz przeciwnie.
Skoro ptasia grypa faktycznie regularnie występuje nad Zatoką, to tym bardziej powinien istnieć bardzo dobry system pozwalający odróżnić:
ptak zginął z powodu HPAI
od
ptak nie miał HPAI – trzeba szukać dalej.
Bo oficjalne wyniki pokazują jednoznacznie, że nie każda badana martwa sztuka była zakażona.
W 2021 mieliśmy wyniki dodatnie i ujemne.
W 2023 tylko część znalezionych łabędzi miała potwierdzone zakażenie.
W 2026 – według informacji Powiatowego Lekarza Weterynarii – obok trzech wyników dodatnich było również dziewięć ujemnych.
To nie oznacza, że te pozostałe ptaki zabiła solanka.
Absolutnie nie.
Mogła to być zima.
Niedożywienie.
Inna choroba.
Uraz.
Zatrucie.
Kilka czynników jednocześnie.
Albo jeszcze coś innego.
Ale właśnie dlatego po wyniku ujemnym powinno pojawić się następne pytanie.
Co zabijało ptaki, które NIE miały ptasiej grypy?
To jest pytanie znacznie ciekawsze niż próba udowodnienia z góry jednej teorii.
Jeżeli znaleziono martwego łabędzia i test HPAI wyszedł dodatni – mamy bardzo poważny trop.
Jeżeli wynik wyszedł ujemny – co działo się dalej?
Czy kończyło się na:
„ptasiej grypy nie ma, do utylizacji”?
Czy próbowano znaleźć rzeczywistą przyczynę śmierci?
Na podstawie dostępnych nam publicznie materiałów nie jesteśmy w stanie odtworzyć pełnej diagnostyki wszystkich takich przypadków.
I właśnie to chcielibyśmy zobaczyć.

Mamy też nagrania z okresu padnięć
Na jednym z posiadanych przez nas filmów widać dużą grupę łabędzi na niezamarzniętym fragmencie Zatoki.
Wśród nich widoczne są również martwe osobniki.
To ciekawy materiał również dlatego, że jednym z naturalnych wyjaśnień zimowych upadków jest utrudniony dostęp do wody i pożywienia.
Film niczego jednak sam nie rozstrzyga.
Nie wiemy na jego podstawie, w jakim stanie były poszczególne zwierzęta.
Czy były zakażone.
Czy były wychudzone.
Czy miały odpowiedni pokarm.
Czy cierpiały na inne choroby.
Czy działało kilka czynników jednocześnie.
Film pokazuje zjawisko.
Nie jego przyczynę.
Na kolejnym nagraniu widać zabezpieczone truchło
Mamy również film dokumentujący oczekiwanie na służby mające odebrać martwego ptaka.
I właśnie tutaj interesuje nas przede wszystkim to, czego kamera już nie pokazuje.
Co działo się później?
Gdzie trafiało zwierzę?
Czy pobierano próbki?
Jakie?
Czy wykonywano tylko test na HPAI?
Co robiono po wyniku ujemnym?
Czy dokumentowano stan zwłok?
Bo droga od:
„znaleźliśmy martwego łabędzia”
do:
„wiemy, dlaczego zginął”
może być bardzo długa.
I właśnie ta część jest dla nas najważniejsza.
Są też historie, których świadomie tutaj nie opiszemy jako faktów
Wokół martwych ptaków przez lata pojawiały się bardzo poważne relacje dotyczące stanu niektórych zwierząt, sposobu ich zabezpieczenia i późniejszych badań.
Część brzmi naprawdę szokująco.
Ale nie mamy pełnej dokumentacji laboratoryjnej ani akt pozwalających każdą z tych historii niezależnie zweryfikować.
Dlatego nie będziemy budować tekstu na zasadzie:
„ktoś powiedział, więc tak było”.
Jeżeli uda się kiedyś zdobyć dokumenty – wrócimy do tego.
Na dziś pozostajemy przy tym, co możemy obronić.
A to, co możemy obronić, już jest wystarczająco ciekawe
Mamy oficjalnie:
setki martwych ptaków w 2021 roku,
407 tylko na terenie gminy Władysławowo,
potwierdzoną ptasią grypę,
ale również liczne wyniki ujemne,
powracające przypadki HPAI w następnych latach,
kolejne dziesiątki martwych ptaków,
oraz w 2026 roku ponownie zarówno wyniki dodatnie, jak i ujemne.
I dlatego nie pytamy:
„czy ptasia grypa istnieje?”
Bo istnieje.
Nie pytamy też:
„czy solanka zabija łabędzie?”
Bo nie mamy dowodu, który pozwalałby nam tak stwierdzić.
Pytamy:
„czy przy powtarzających się od lat padnięciach ptaków wystarczająco dokładnie badamy również te przypadki, których ptasia grypa nie wyjaśnia?”
To jest zupełnie inne pytanie.
I naszym zdaniem dużo ważniejsze.
Bo natura nie działa jak formularz z jednym checkboxem
H5N1? ☑
Sprawa zamknięta.
Tak świat przyrody nie działa.
Ptak może być zakażony.
Może być jednocześnie osłabiony.
Może nie mieć dostępu do odpowiedniego pokarmu.
Może mieć kontakt z substancjami szkodliwymi.
Może cierpieć na inną chorobę.
Jeden czynnik może wzmacniać drugi.
Dlatego przy zjawisku, które wraca od kolejnych lat, system monitorowania powinien potrafić powiedzieć coś więcej niż:
„w regionie występuje ptasia grypa”.
Powinien pozwolić odpowiedzieć:
co dokładnie dzieje się z ptakami nad Zatoką?

I tu wracamy do solanki
Nie po to, żeby postawić znak równości.
Solanka ≠ martwe ptaki.
Takiego dowodu nie mamy.
Ale przygotowywany jest kolejny wieloletni zrzut ścieków przemysłowych do akwenu, na którym od lat regularnie obserwujemy padnięcia dzikiego ptactwa.
To oznacza, że przed uruchomieniem zrzutu powinniśmy mieć bardzo dobry punkt odniesienia.
Ile ptaków padało wcześniej?
Jakich gatunków?
W jakich miesiącach?
Ile miało HPAI?
Ile nie miało?
Jakie były inne przyczyny śmierci?
Czy badano metale ciężkie?
Czy badano toksykologię?
Czy prowadzono sekcje?
Bo jeśli za kilka lat znowu znajdziemy nad Zatoką sto martwych łabędzi, bez takich danych ponownie zacznie się dokładnie ta sama wojna:
jedni powiedzą:
„ptasia grypa”.
drudzy:
„solanka”.
a trzeci:
„ciężka zima”.
I każdy będzie miał swój argument.
Tylko nadal nie będziemy mieli odpowiedzi.
Dlatego ten temat nie powinien kończyć się na uprzątnięciu plaży
Martwe zwierzę trzeba oczywiście zabezpieczyć.
Usunąć.
Zutylizować.
Ale z punktu widzenia wiedzy o stanie Zatoki najważniejsze pytanie brzmi:
czego dowiedzieliśmy się przed jego utylizacją?
Jeżeli wykonano szerokie badania:
pokażmy wyniki.
Jeżeli badano toksykologię:
pokażmy wyniki.
Jeżeli przy wynikach ujemnych HPAI określano inną przyczynę śmierci:
pokażmy zestawienie.
Jeżeli takich badań nie wykonywano:
też warto powiedzieć to mieszkańcom wprost.
Bo po pięciu latach od wielkiej fali z 2021 roku martwe ptaki nadal pojawiają się nad Zatoką, a ptasia grypa nadal jest tutaj potwierdzana.
Problem nie zniknął.
Zmienia się tylko jego skala.

A skoro przygotowujemy Zatokę na kolejne lata zrzutu solanki, warto wiedzieć bardzo dokładnie, w jakim stanie zaczynamy i co właściwie dzieje się z żyjącymi tutaj zwierzętami już teraz.
W kolejnej części zejdziemy z brzegu na łódź. Pokażemy nagrania ludzi pracujących na Zatoce: sieci po kilku dniach w wodzie, ogromne ilości szlamu i fotografie ryb z widocznymi zmianami. I ponownie zapytamy nie „kto jest winny?”, tylko: czy ktoś właściwie zbadał, co wtedy działo się w wodzie?
